Kurs wizażu i nowa praca

Praca w korporacji nie była dla mnie. Na początku bardzo mi się podobało, że zarabiam sporo, mam szansę na awans i przywileje. Jednak praca przez więcej niż osiem godzin dziennie była męcząca, ja czułam się wypalona zawodowo i nic mnie już nie cieszyło. Potrzebowałam odmiany, żeby nie zwariować w firmie.

Kurs makijażu i rozwój pasji

kurs wizażuSzukałam jakiejś innej pracy, ale ciężko było mi coś znaleźć. Nie chciałam zajęcia na tym samym lub podobnym stanowisku. Zaczęłam się zastanawiać w czym jestem dobra i czym bym się mogła jeszcze zajmować. Postawiłam na makijaż. Zawsze umiałam się ładnie pomalować, a i moje znajome często prosiły mnie o poradę. Jeśli zapiszę się na kurs wizażu to będę mogła pogłębić swoją wiedzę, uzyskam certyfikat i być może będę mogła podjąć pracę w zawodzie makijażystki. Kurs trwał przez dwa weekendy więc nie musiałam zwalniać się z pracy. Przez pierwszy weekend uczyłyśmy się o podstawach makijażu, było trochę zająć teoretycznych z dermatologii, kosmetologii, budowy skóry. Potem przechodziłyśmy do zajęć praktycznych. Były makijaże codzienne i wieczorowe, ślubne i okolicznościowe, naturalne i wyraziste. Wszystkie zajęcia mi się bardzo podobały i nie mogłam się doczekać następnych. Czułam, że jest to coś czym mogłabym się zajmować na stałe, a nie siedzieć całymi dnami zamknięta w korporacji. Na kursie dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy, choć oczywiście nadal musiałabym się sporo nauczyć. To mnie nie zrażało, bo dobrze wiedziałam co chcę osiągnąć.

Postanowiłam postawić wszystko na jedną kartę i rzuciłam swoją pracę żeby zostać makijażystką. Może zarabiam mniej niż wcześniej, ale moja praca mnie cieszy, nie pracuję tak długo, nie mam nadgodzin, a uczę się nowych rzeczy bardzo chętnie. To praca stworzona dla mnie.