Mój tata a nawozy aminokwasowe

Cześć, mam na imię Maciej, mój tata jest weterynarzem. Kurczę, powiem wam, że zawsze myślałem, że pójdę w jego ślady. Nawet z tego powodu poszedłem do klasy medycznej w liceum. Teraz jestem, rok przed maturą, mój tata polecił mi bym popracował z nim trochę w czasie wakacji i zobaczył, jak wygląda praca weterynarza na wsi i czy aby przypadkiem na pewno chce się tym zajmować.

Powinienem wiedzieć więcej o nawozach aminokwasowych

nawozy aminokwasoweKurczę to wszystko wygląda trochę inaczej niż myślałem. To znaczy wiedziałam, że inseminacja bydła leży w zakresie obowiązków mojego taty, jednak kiedy zobaczyłem nasienie buhaja w próbówce za pierwszym razem, to o mało nie zemdlałem. Wyobraźcie sobie zatem jak się zachowałem, kiedy pierwszy raz samodzielnie dokonałem inseminacji. Nie no, powiem wam szczerze, że to całe krzyżowanie towarowe bydła, to chyba jednak nie jest robota dla mnie. To znaczy nie zrozumcie mnie, źle nie mówię, że chcę całkowicie zrezygnować z weterynarii. Chciałem raczej powiedzieć, że cieszę się, iż tata dał mi możliwość przyjrzenia się tej pracy z bliska, że wiem teraz, że powinienem mieć pojęcie na takie tematy jak skuteczne nawozy aminokwasowe dla rolnictwa. Do końca wakacji zostało jeszcze kilka tygodni, do złożenia ostatecznej deklaracji maturalnej prawie trzy miesiące, chyba faktycznie powinienem dobrze zastanowić, co do wyboru mojej przyszłej ścieżki życiowej. Wiem, że tata cieszyłby się gdyby miał następcę, ale chyba tez nie bez powodu pokazał mi realia jego pracy, którymi jest między innymi nasienie buhajów, a nie małe przytulne kotki ze zwichniętą łapką.

Dużo ważnych decyzji jeszcze przede mną, a teraz tak naprawdę będę podejmował pierwsze z nich. Trzymajcie kciuki, aby okazały się one słuszne. Pozdrawiam was wszystkich bardzo serdecznie i życzę wam udanej końcówki wakacji, cześć, Maciek K.