Odśnieżanie w spadku

Każdy praktycznie ucieszyłby się ze spadku. U mnie było trochę inaczej, bo szczególnie zadowolona nie byłam. Otrzymaliśmy spadek po moich dziadkach.

Sąsiad pomagał z odśnieżaniem

odśnieżanieMieli duży dom z wielkim ogrodem, i wszystko zostało przepisane na mnie. Daleko od nas, bo Rzeszów kawałek jest stąd, no ale co zrobić. W końcu ktoś musi się zająć tym domostwem po śmierci dziadków. Musieliśmy zamówić usługi koparką, żeby trochę doprowadzić wszystko do porządku i przekopać ziemie. Dziadkowie nie mieli już siły o to wszystko dbać sami. No i czekało nas dużo pracy,i nie wiedzieliśmy właściwie od czego zacząć najpierw. Chyba na sam początek będzie potrzebne koszenie traw, bo tak zarosło, że nie było już widać co jest pod tą trawą. Wtedy będziemy mogli coś wiedzieć, jak koszenie zostanie wykonane. Mieli kilka hektarów działki, i wszystko niszczało już. Jedyne co, to sąsiad przychodził czasem na tanie odśnieżanie, żeby dziadkowie mogli chociaż wyjść z domu. Kiedyś mieli gospodarstwo, ale posprzedawali wszystkie zwierzęta, bo nie mieli już sposobności, by się nimi zajmować i im sprzątać. Takie zwierzęta wymagają sporo uwagi, trzeba je karmić o w miarę tych samych porach, i im sprzątać. Babcia ani dziadek nie mieli już tyle siły, więc skończyło się babcine mleko od krowy, i jajka,po które cała rodzina tak chętnie przyjeżdżała. Były też jakieś plony rolne, ale wszystko niepodlewane przyschło, i nie zostało praktycznie nic. Jedyne co, to winogrona jeszcze były zjadliwe i nie przesuszone. Rzuciłam się na nie, bo uwielbiam wszystkie owoce. No i jeszcze jabłoń. Miała tyle jabłek, że chyba ze 3 skrzynki bym zebrała. Mama się ucieszy, jak jej zawiozę, będzie miała z czego robić kompoty i musy.

Siedzi w domu, to będzie miała zajęcie, bo ostatnio narzekała, że coś nuda jej doskwiera. Przynajmniej działkę dziadków doprowadziliśmy trochę do porządku i już nie wygląda na zapuszczoną.