Odszkodowanie za wypadek w pracy

Kiedy miałam dziewiętnaście lat i skończyłam szkołę średnią postanowiłam przed studiami podjąć pracę na czas wakacji. Chciałam zarobić na wakacje oraz na małe wydatki związane ze studiami. Zatrudniłam się w jednym z zakładów w Rzeszowie, który zajmował się produkcją wycieraczek samochodowych.

Musiałam walczyć o odszkodowanie

odszkodowaniaUmowę na zlecenie podpisywałam z agencją tymczasową, która miała podpisaną umowę z firma, w której podjęłam pracę. Niestety kilka dni po tym, jak podjęłam pracę miałam dość poważny wypadek w pracy. Zostałam przydzielona do maszyny, która była uszkodzona i nie było o tym żadnej informacji. Przy montowaniu pióra do wycieraczek jeden element wbił mi się w rękę. Firma chciała jak to się mówi zamieść wszystko pod dywan i udawać, że nic się nie stało i w zamian dać mi kilka złotych więcej do wypłaty. Nie zgodziłam się na to i zgłosiłam od razu sprawę na policję. Mój znajomy adwokat podjął się poprowadzenia dla mnie sprawy. Jego głównym zadaniem było profesjonalne uzyskiwanie odszkodowania Rzeszów. Oczywiście uważał, że należą mi się odszkodowania i o to bardzo walczył. Wiedziałam, że mój prawnik zrobi wszystko abym z tej sprawy wyszła jak najlepiej. Jego kancelaria adwokacka zagwarantowała mnie, że sprawę tą poprowadzi pro bono. Chcieli to zrobić, bo byłam kolejną osobą, która miała wypadek w tej firmie. Niestety poprzednie osoby nie chciały ruszać tej sprawy z racji tego, że były stałymi pracownikami i musiały mieć stały dochód. Chociażby po to aby zapewnić byt swojej rodzinie. Bałam się jedynie tego, że jeżeli przegrają proces to wiele osób może stracić pracę. Jednak kancelaria prawna, która mnie reprezentowała zapewniła mnie, że nie muszę się martwić o osoby tam zatrudnione.

Po kilkumiesięcznym procesie wygrałam z tą firmą. Zapłacili mi niemałe odszkodowanie, które w większym stopniu przeznaczyłam na cele charytatywne.