Wakacyjna praca – taxi bagażowe małe i duże

W zeszłym roku postanowiłam na wakacje poszukać sobie jakiejś dorywczej pracy. Wszyscy moi znajomi z którymi studiowałam powyjeżdżali do swoich rodzinnych domów, tylko ja zostałam w Warszawie. Żeby nie marnować tego czasu poszukałam pracy.

Małe taxi  bagażowe i duży tir

taxi bagażoweDostałam się do firmy świadczącej usługi transportowe. Oczywiście nie na stanowisko kierowcy ale do obsługi linii telefonicznej i jako asystentka w biurze. Na samym początku nie robiłam nic poza odbieraniem telefonów i przyjmowaniem rezerwacji. Z czasem jednak zaczęłam też być odpowiedzialna za telefony wychodzące. Jeszcze później doszła mi do obowiązków obsługa kadrowa. Przewozy bagażowe zatrudniały w sumie blisko czterdziestu pracowników. Było to sześć dużych samochodów z naczepami i kilka mniejszych. Najmniejsze tanie taxi bagażowe z Warszawy było wielkości małego Fiata 126p. Moim zadaniem było odpowiedniego samochodu do potrzeb klienta. Brzmi łatwo jednak w praktyce sprawiało mi to wiele problemów. Przede wszystkim ludzie mają skłonności do wyolbrzymiania albo bagatelizowania swoich potrzeb. Przez trzy miesiące pracy tylko raz zdarzyło mi się, że klient od samego początku doskonale wiedział czego potrzebuje. Zazwyczaj konieczna jest jednak wizyta i oględziny u klienta. Tym zajmowałam się również, chociaż nie od samego początku. Nasze tanie przeprowadzki były bardzo popularne i pracy zawsze było wiele. Czasami nawet żałowałam, że się tam zatrudniłam. Zdarzało się, że przez osiem godzin pracy nie miałam nawet pięciu minut na śniadanie. Muszę jednak przyznać, że zarobki były bardzo porządne. Poza tym atmosfera w pracy była bardzo miła, sam szef również był niezwykle sympatycznym człowiekiem.

Dlatego wspominam mimo wszystko ta pracę bardzo dobrze. Jeśli będzie taka możliwość to w tym roku również się tam zatrudnię na wakacje.