Zachodnia moda na balustrady

Jest jedna rzecz, która bardzo podoba mi się w modzie – gdy na zachodzie coś stanie się modne, można mieć niemalże stuprocentową pewność, że prędzej czy później pojawi się to również w Polsce.

Balustrady i mój sklep

balustradyDlatego gdy zobaczyłem po raz pierwszy boom w Europie Zachodniej na balustrady nierdzewne, pierwszą rzeczą jaką zrobiłem było rozpoczęcie odkładania pieniędzy. Wiedziałem, że muszę nieco poczekać – w końcu zanim moda miała do nas dojść musiało minąć trochę czasu. Wypatrzyłem sobie jednakże już lokal w centrum Warszawy – tam właśnie miałem sprzedawać w niedalekiej przyszłości moje rekomendowane przez wielu balustrady z Warszawy. Nabyłem go i zacząłem stopniowo urządzać. Przez pierwsze parę tygodni po otwarciu sklepu ruch był naprawdę znikomy, ale wiedziałem, że jest to chwilowe. Skoro przyjęło się to na zachodzie, to i u nas balustrady nierdzewne będą miały swoje pięć, a może nawet dziesięć minut. Obserwowałem również inne rzeczy, które stawały się modne na zachodzie – daszki szklane, różne ozdoby w ogrodach. To wszystko było w ofercie mojego sklepu. Gdy nagle zaczął się ruch, myślałem, że złapałem Pana Boga za nogi. Wszystko schodziło w tempie wręcz niewiarygodnym – nie nadążałem z zamawianiem kolejnych partii towaru. Wiedziałem, że nie będzie to trwało wiecznie – prędzej czy później inni biznesmeni też zorientują się, jak dobrym źródłem zarobków może być handel balustradami. Postanowiłem wykorzystać okazję do maksimum. Każdego dnia delikatnie podnosiłem ceny nie dowierzając, że wciąż jestem jedynym sprzedawcą tego typu rzeczy w Warszawie.

Oczywiście nie trwało to wiecznie – gdy tylko pojawiła się konkurencja musiałem nieco zejść z cen, ale mimo wszystko był do świetny biznes. W dalszym ciągu cała masa ludzi kupowała u mnie balustrady i daszki szklane do swoich domów. To był mój złoty czas.