Znaleziona maszyna juki

W ostatnim miesiącu miałam trochę wolnego czasu, z racji tego że miałam kilka dni wolnych. W ciągu tych dni wolnych posprzątałam generalnie rzecz biorąc praktycznie cały dom. Jednakże po jego posprzątaniu nadal mi się nudziło i prawdę mówiąc nie miałam co ze sobą zrobić.

Maszyna juki i porządki na strychu

maszyna jukiPostanowiłam tak więc, że zrobię porządek na strychu, który już od niepamiętnych czasów nie było sprzątany. Nawet nie pamiętam dokładnie, kiedy coś tam sprzątałam, nawet w sumie dawno tam nie wchodziłam. Tak więc postanowiłam zrobić na strychu porządek. Podczas uprzątania wszystkiego znalazłam dwie stare maszyny juki. Przypomniały mi się stare czasy, kiedy szycie było moją wielką pasją. Nie było dnia, żebym nie szyła. Zresztą praktycznie każdy mieszkaniec mojej miejscowości miał w swoim domu jakieś maszyny domowe do szycia. Taka maszyna domowa to można powiedzieć, że wtedy był skarb, ponieważ dawniej nie było tyle ubrań w sklepach, co teraz, a jak już były, to były takie drogie, że mało kto mógł sobie na nie pozwolić i trzeba było wszystkie ubrania sobie szyć. Wśród moich maszyn jest jedna maszyna juki, która za dawnych czasów była chyba najnowocześniejszą maszyną do szycia na całej wsi. Mój tata pracował kiedyś we Francji i właśnie dla mnie i mojej mamy, która z zawodu była szwaczką przywiózł właśnie taką porządną maszynę, której praktycznie każdy na wsi nam zazdrościł. Postanowiłam te maszyny znalezione na strychu znieść na dół i … wrócić do szycia. Już zapomniałam, jak to jest, a przecież zawsze lubiłam szyć i w sumie sama nie wiem, dlaczego tego zaprzestałam.

Jednakże spoglądając na te maszyny zrobiłam się można powiedzieć, ze bardzo sentymentalna i postanowiłam wrócić do szycia, chociaż szczerze mówiąc nie mam dużo wolnego czasu. Wiem jednak, że maszyn na pewno się nie pozbędę.